Pokochać siebie i zacząć żyć inaczej

Można zaakceptować, polubić, wreszcie pokochać siebie samego, a dzięki temu zmienić życie na lepsze, bardziej wartościowe – przekonuje w swojej książce Anna Dodziuk, znakomita psychoterapeutka.

Kategoria: Product ID: 2914
Udostępnij:
Kup Teraz 

Opis

Można zaakceptować, polubić, wreszcie pokochać siebie samego, a dzięki temu zmienić życie na lepsze, bardziej wartościowe – przekonuje w swojej książce Anna Dodziuk, znakomita psychoterapeutka. Jeżeli jednak naprawdę chcemy odmienić swoje życie, najpierw musimy zmienić sposób myślenia o sobie.

Niska samoocena to jedna z najbardziej powszechnych i najbardziej przykrych ludzkich dolegliwości. Jeżeli ktoś był niechcianym niemowlakiem, potem niechwalonym kilkulatkiem,
a następnie wyśmiewanym nastolatkiem, to nic dziwnego, że źle myśli o sobie, nie dostrzega własnych zalet.

Anna Dodziuk w przystępny sposób wyjaśnia, w jaki sposób zmienić taki stan rzeczy,  a tym samym życie swoje i bliskich nam ludzi. Przekonuje, że każdy z nas ma w sobie coś niepowtarzalnego, jedynego, a przez to cudownego i pięknego. Warto w to uwierzyć, ponieważ kto bardziej kocha siebie, łatwiej i chętniej obdarza miłością innych.
***

Anna Dodziuk jest psychoterapeutką, kieruje Pracownią Psychoterapii i Psychoedukacji „Prometea” przy Stowarzyszeniu Profilaktyki Problemowej PROFIPRO. Prowadzi treningi poświęcone poczuciu własnej wartości, problemom DDA, traumom dzieciństwa, trudnościom małżeńskim i partnerskim, lękowi przed śmiercią i żałobie, a także uzależnieniom. Napisała wiele książek na temat radzenia sobie z trudną codziennością, m.in. Wstyd (Wydawnictwo Charaktery).
***

Bo która kobieta ma takie włosy i sylwetkę jak słynna modelka, zachęcająca do kupowania szamponu firmy L’Oréal? Który chłopak wygląda tak korzystnie jak facet z reklamy „Gilette – najlepsze dla mężczyzny”? Nie stać Cię również na nowy model BMW czy nawet Opla. Zapewne nie jesteś i może nigdy nie będziesz eleganckim biznesmenem korzystającym z płaściutkiego laptopa z najnowocześniejszymi udogodnieniami.

Ale czy tylko o to chodzi? Zastanów się dobrze: czy pragniesz mieć hollywoodzką urodę, umysł Einsteina i karierę w rodzaju Billa Gatesa albo Marka Zuckerberga, czy po prostu chcesz być szczęśliwy? Niejednokrotnie najbardziej reklamowane symbole powodzenia i sukcesu wcale nie mają szczęśliwego życia. Jestem przekonana, że niejedna celebrytka zamieniłaby się z jakąś szarą myszką, dziewczyną z Pułtuska lub Krotoszyna, która ma kochającego męża i udane dzieci.

(z rozdziału Co naprawdę myślisz o sobie?)

Fragment książki

Wiesz, zajmuję się tym już wiele lat i ciągle nie mogę się nadziwić, jak źle ludzie myślą o sobie i jak źle sami siebie traktują. Aż trudno uwierzyć… Zrób mały eksperyment: powiedz paru znajomym komplement, a zobaczysz, ile wysiłku włożą w to, żeby go „unieważnić” – spróbują udowodnić Ci, że są brzydsi i głupsi, niż myślisz, a ciuch, który Ci się spodobał, to stara szmata.

A co Ty robisz, kiedy Tobie ktoś powie coś miłego albo Cię pochwali? Co Ci wtedy przychodzi do głowy? Czy natychmiast zaczynasz szukać argumentów, żeby udowodnić sobie, że to nieprawda? Jeżeli tak, to myślę, że nie lubisz też patrzeć na siebie w lustrze. Pewna moja koleżanka wróciła po długich wakacjach na zabitej wsi w bardzo dobrym humorze i stwierdziła, że najlepszy był nie wspaniały las dookoła, nie piękny widok na Tatry ani zatrzęsienie grzybów, które uwielbia zbierać – tylko fakt, że nie było tam lustra i przez dwa miesiące nie musiała na siebie patrzeć.

Chcesz przyglądać się temu dalej? Może warto sprawdzić, jakimi uczuciami darzysz samego czy samą siebie. Zaznacz we właściwych miejscach odpowiedzi na pytanie „Jakie uczucia żywisz wobec siebie?” i połącz je linią, tak żeby tworzyły wykres.

Jakie uczucia żywisz wobec siebie?

I co, jak biegnie Twój wykres? Postanowiłam umieścić ten test na samym początku, ponieważ zależy mi, żeby został zrobiony teraz, a potem drugi raz, kiedy skończysz czytać. Jeżeli będzie jakaś różnica, to znaczy, że przeczytanie tej książki wpłynęło na zmianę Twojego autoportretu. A zależy mi na tym, bo chciałabym, żebyś po jej lekturze nie tylko zyskał nową wiedzę o sobie, ale też żeby zaszła w Tobie jakaś zmiana. A konkretnie: żeby Ci było łatwiej i weselej żyć.

Myślenie o sobie może dodawać Ci skrzydeł, a może je podcinać. Może być motorem, który dostarcza Ci energii do życia, realizowania przedsięwzięć, pomysłów i marzeń, a może być kulą u nogi, bagażem, z powodu którego wszystko przychodzi Ci z trudem, rzadko się coś udaje, a marzenia nie spełniają się nigdy.

Najczęściej myślimy o sobie źle, chociaż zwykle nie przyznajemy się do tego przed ludźmi, a nawet przed sobą. Kiedy zaczynałam pracę jako psychoterapeutka w poradni rodzinnej, szybko przekonałam się, że wszystkim moim pacjentom bardzo doskwiera złe mniemanie o sobie. Postanowiłam przekonać się, czy z innymi ludźmi jest podobnie.

Ilekroć miałam na ten temat wykład czy jakieś spotkanie – a sprawa poczucia własnej wartości jest moim hobby i mówiłam o tym do setek słuchaczy – zadawałam zebranym prościutkie zadanie: prosiłam, żeby dokończyli zdanie składające się z własnego imienia i słowa „jest”. W moim przypadku brzmiało to „Ania jest…”. Oni mieli na „trzy-cztery” złapać pierwszą myśl, która odruchowo przyjdzie im do głowy.

Otóż niezależnie od tego, czy moimi słuchaczami byli pacjenci, którzy mieli jakieś kłopoty ze sobą, studenci zainteresowani rozwojem osobistym, młodzież z liceum córki moich przyjaciół, psycholodzy szkolący się w lepszym pomaganiu innym – reakcja zawsze była taka sama. Najpierw poruszenie, szmer, wyraźne zaskoczenie na wielu twarzach, potem pełen napięcia śmiech lub smutek. Oczywiście taka widoczna reakcja pojawiała się nie u wszystkich, ale u znacznej większości, i zawsze znalazło się kilka osób gotowych podzielić się tym, co się w ich głowach pojawiło.

Mogłoby się wydawać, że usłyszę od nich takie określenia, których używamy zapytani o charakterystykę jakiejś osoby. Kto to jest Kowalczyk? To ten młody facet z Poznania, nauczyciel, żonaty. Albo: pani Kowalczyk to pielęgniarka z naszej przychodni rejonowej, starsza osoba. Jednak wśród setek odpowiedzi, które zdarzyło mi się słyszeć, zawód ani miejsce zamieszkania nie występowały nigdy, zaś płeć, wiek czy stan rodzinny – tylko parę razy.

Określenia, jakie padały, to nie były informacje, lecz oceny. I to najczęściej negatywne: „Piotrek jest głupi”, „Basia jest brzydka”, „Adrian jest do niczego”. Niektórym przychodziły do głowy zdania bardziej skomplikowane, na przykład: „Gabi nic sobie nie umie porządnie zorganizować” albo „Daria, jak już coś wymyśli, to na pewno bez sensu” czy „Sylwia w niczym nie będzie dobrze wyglądać, żeby nie wiem co na siebie włożyła”.

Robię ten eksperyment już od wielu lat i nadal szokuje mnie, jak dużo jest tych, którzy bardzo źle siebie oceniają. I to nie tylko wśród osób z rozmaitymi kłopotami i problemami, które skłoniły ich do poszukiwania dla siebie pomocy, ale również wśród dobrze funkcjonujących, radzących sobie w życiu, zbierających pozytywne oceny w szkole czy na studiach i chwalonych w pracy.

A co z Tobą? Czy udało Ci się sprawdzić, co sądzisz na własny temat? Oprócz ogólnego podsumowania (czy może raczej przekreślenia siebie) zapewne masz w głowie mnóstwo szczegółowych ocen. Na przykład: co myślisz o sobie jako o człowieku w ogóle czy jako o kobiecie lub mężczyźnie? Jakim jesteś synem czy córką, jakim pracownikiem, jakim mężem lub żoną, koleżanką czy kolegą? Jak gotujesz, pływasz, całujesz? Jak radzisz sobie w towarzystwie? Czy umiesz zbierać grzyby? Co myślisz o swoich zdolnościach do uczenia się języków? Oczywiście, we wszystkich tych obszarach masz jakąś samoocenę, myślisz o sobie dobrze albo źle. I dalej: każdą z nich i następną, powstającą z kolejnego podziału, można dzielić na jeszcze mniejsze cząstki. Jednak masz też – jak każdy – pewien syntetyczny obraz, ogólne przekonanie na własny temat. Amerykański  psychoterapeuta Eric Berne nazywał to poczuciem, że jestem OK lub nie OK – albo że jestem w porządku bądź nie w porządku.

Można o tym mówić jeszcze inaczej, mianowicie: jaki mam stosunek do samego czy samej siebie? Czy siebie akceptuję, lubię, kocham? Czy godzę się na siebie takiego lub taką, jaka jestem? Co jestem wart czy warta?

Muszę Ci powiedzieć, że mnie samej przy uzupełnieniu zdania „Ania jest…” przez wiele lat pojawiały się słowa „głupia” albo „brzydka”. Mówię to, bo chcę, żeby było jasne, że problem niskiej samooceny znam nie tylko z pracy z pacjentami i psychologicznej literatury – gdzie poświęca się tej sprawie coraz więcej miejsca – ale również z własnych przeżyć. Udało mi się wiele poprawić, mój autoportret jest coraz lepszy.

A w dodatku podczas tej niełatwej pracy nad własną samooceną uprzytomniłam sobie coś ważnego: że negatywne myślenie o sobie to sprawa nie tylko indywidualna, ale i społeczna. Mówić – i myśleć! – o sobie dobrze jest czymś nieładnym, nietaktownym, tak nie wypada. Człowiek boi się, że zostanie uznany za chwalipiętę, narazi się na zarzut wywyższania albo pychy.

Nie ma zwyczaju nie tylko chwalenia siebie, ale też innych. Skrytykować, powiedzieć „całą prawdę prosto w oczy”, wytknąć błędy i niedostatki – tak, to się ceni. Jesteśmy przesiąknięci takimi nawykami. Natomiast rzadko słyszymy, żeby ktoś dobrze się wypowiadał o chwaleniu, żeby za wartościowe uznawał dostrzeganie korzystnych cech i żeby pochwalał otwarte wyrażanie pozytywnych opinii o drugim człowieku. Dlatego nawet jeśli potrzebujesz jak powietrza dobrego słowa, życzliwego zdania o sobie, uznania ze strony innych, to sam uparcie im tego odmawiasz. I oto mamy do czynienia ze społeczeństwem pod tym względem dosłownie wygłodzonym.

Nie da się tego zmienić tak od razu, ale – jak powiedział przed wiekami chiński filozof Konfucjusz – nawet droga o długości dziesięciu tysięcy li zaczyna się od pierwszego kroku. Napisałam tę książkę dla tych, którzy chcą go zrobić.

Kiedy stawiałam swoje pierwsze kroki w zawodzie, przez pewien czas pracowałam w zespole jednego z najlepszych polskich psychoterapeutów. Kiedyś rozmawialiśmy o wypisaniu z ośrodka pacjentki z nerwicą. W wyniku leczenia udało jej się pozbyć przykrych objawów nieustannego lęku. Pamiętam smutne słowa szefa: „Ona jest młoda, ładna, inteligentna, ale tak strasznie źle myśli o sobie. Anka, co ja mam zrobić?”.

Wzięłam sobie to pytanie mocno do serca i przez następne dwadzieścia lat szukałam na nie odpowiedzi. Czytałam książki, analizowałam własne przeżycia, a przede wszystkim słuchałam ludzi, którzy zdecydowali się zajrzeć w siebie i coś w sobie zmienić. Poszukiwania wciągały mnie coraz bardziej i nie mam zamiaru ich zaprzestać, ponieważ ciągle odnajduję jakieś nowe cegiełki, z których buduje się odpowiedź. Niemniej od dłuższego czasu wiem już na pewno, że niska samoocena to jedna z najbardziej powszechnych i najbardziej przykrych ludzkich dolegliwości.

Dodatkowe informacje

Wydawnictwo

Charaktery

Autor

Anna Dodziuk

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o “Pokochać siebie i zacząć żyć inaczej”